Mało znana w Polsce chińska głożyna: drzewo owocowe odporne na mróz, które owocuje obficie

Ferdynand Król
5 Min. czas czytania
Mało znana w Polsce chińska głożyna drzewo owocowe odporne na mróz, które owocuje obficie

Gdyby ktoś powiedział ci, że możesz posadzić w polskim ogrodzie drzewo rodem z Chin, które przeżyje zimę bez okrywania, a jesienią dosłownie ugnie się od słodkich owoców – pewnie byś nie uwierzył. A jednak głożyna pospolita, znana też jako jujuba lub chiński daktyl, istnieje i powoli zaczyna zdobywać serca polskich ogrodników.

Czym właściwie jest głożyna pospolita?

Głożyna pospolita (Ziziphus jujuba) to krzew lub niewysokie drzewo, które w zależności od odmiany osiąga od 2 do nawet 7–8 metrów wysokości. Pochodzi z Azji – pierwotnie z terenów dzisiejszych Chin, Indii i Pakistanu – i od ponad 4000 lat jest tam uprawiana dla owoców i celów leczniczych. W Polsce? Praktycznie nikt o niej nie słyszał. Szkoda, bo to naprawdę ciekawa roślina.

Ma eliptyczne, błyszczące liście i niepozorne żółtozielone kwiaty, które jednak mocno pachną i przyciągają mnóstwo pszczół. Gałęzie bywają kolczaste – zresztą według niektórych tradycji chrześcijańskich to właśnie z ciernistych pędów głożyny wykonana była korona cierniowa. Czy prawda, trudno powiedzieć, ale ta ciekawostka jakoś przyciąga uwagę.

Mrozoodporność – co na to polska zima?

Tu zaczyna się najciekawsza część. Głożyna wytrzymuje temperatury do około –18–20°C, a starsze, dobrze zakorzenione egzemplarze niektórych odmian (jak 'Luli’) znoszą nawet –25°C. To oznacza, że w centralnej i południowej Polsce można ją uprawiać bez większych problemów. W chłodniejszych regionach, jak Podlasie czy Mazury, warto w pierwszych latach okrywać młode rośliny na zimę – po kilku sezonach zazwyczaj już nie trzeba.

Co ważne, głożyna lubi ciepłe, słoneczne stanowiska i gleby przepuszczalne. Znosi suszę – i to całkiem dobrze. Niektóre odmiany wytrzymują nawet 3–4 miesiące bez deszczu. Dla kogoś, kto ogrodniczy stres przeżywa głównie latem podczas upałów, to spora ulga.

Owoce, które zaskakują smakiem i właściwościami

Owoce głożyny – potocznie zwane chińskimi daktylami – dojrzewają późnym latem i jesienią, często już po opadnięciu liści. Są jadalne na surowo, ale w pełni smakują dopiero gdy skórka przybierze czerwono-brązowy kolor. Smak? Trochę jak jabłko, trochę jak gruszka, a po wysuszeniu przypominają daktyle – stąd nazwa.

Na rynku suszone daktyle chińskie można dziś kupić w sklepach ze zdrową żywnością, choć importowane z Chin. Ale po co kupować, skoro można wyhodować samodzielnie? Owoce zawierają:

  • dużą ilość witaminy C – porównywalną do dzikiej róży
  • witaminy A, B1, B6 oraz minerały: wapń, żelazo, potas, magnez, cynk
  • polifenole i flawonoidy o działaniu przeciwzapalnym i antyoksydacyjnym

W tradycyjnej medycynie chińskiej owoce głożyny stosuje się od tysięcy lat przy zaburzeniach snu, problemach z wątrobą, stanach lękowych i osłabionej odporności. Badania naukowe potwierdzają część tych właściwości, choć oczywiście nie jest to cudowny lek na wszystko. Warto jednak mieć to z tyłu głowy.

Jak uprawiać głożynę w polskim ogrodzie?

Sadzenie najlepiej przeprowadzić wiosną, na stanowisku słonecznym i osłoniętym od wiatru. Głożyna radzi sobie na glebach przeciętnych, piaszczysto-gliniastych, nie lubi za to podłoży podmokłych – korzenie nie tolerują stagnującej wody. Roślina jest samopłodna, więc wystarczy jeden egzemplarz, żeby uzyskać owoce. Pierwsze pojawią się zwykle po 2–3 latach od posadzenia.

Głożyna jest odporna na choroby i szkodniki – to kolejny atut, który doceni każdy, kto zmęczył się pryskaniem jabłoni co dwa tygodnie. Formowanie drzewka jest łatwe, można je prowadzić zarówno jako krzew, jak i ładne drzewko z koroną.

  • Stanowisko: pełne słońce, ciepłe i zaciszne
  • Gleba: przepuszczalna, lekko zasadowa lub obojętna
  • Podlewanie: umiarkowane, roślina toleruje suszę
  • Pierwsze owoce: po 2–3 latach od posadzenia

Sadzonki głożyny można dziś zamówić w polskich szkółkach internetowych – ceny zaczynają się od około 30–60 zł za sztukę w zależności od wielkości i odmiany. Nie jest to majątek, a potencjalnie wieloletnie źródło zdrowych owoców prosto z własnego ogrodu.

Dlaczego wciąż tak mało popularna?

Szczerze? Trudno powiedzieć. Może dlatego, że przez lata kojarzyła się wyłącznie z kuchnią azjatycką i nikt nie myślał, że można ją u nas uprawiać. Może dlatego, że w marketach budowlanych trudno ją znaleźć – to nie jest roślina z palety „top 10 do małego ogrodu”. Ale właśnie to ją wyróżnia. Kto ją posadzi teraz, będzie miał coś, czego sąsiad nie ma. I to jest, powiem szczerze, całkiem przyjemne uczucie.

Najnowsze wiadomości

Share This Article
Follow:
Ferdynand Król jest niezależnym autorem specjalizującym się w tematyce związanej z domem i mieszkaniem. Publikuje treści informacyjne, które mają pomóc osobom prywatnym w codziennym utrzymaniu, organizacji i ulepszaniu ich mieszkań. Jego artykuły charakteryzują się przejrzystością, użytecznością i doświadczeniem użytkownika.
Brak komentarzy