Gdyby ktoś powiedział ci, że możesz posadzić w polskim ogrodzie drzewo rodem z Chin, które przeżyje zimę bez okrywania, a jesienią dosłownie ugnie się od słodkich owoców – pewnie byś nie uwierzył. A jednak głożyna pospolita, znana też jako jujuba lub chiński daktyl, istnieje i powoli zaczyna zdobywać serca polskich ogrodników.
Czym właściwie jest głożyna pospolita?
Głożyna pospolita (Ziziphus jujuba) to krzew lub niewysokie drzewo, które w zależności od odmiany osiąga od 2 do nawet 7–8 metrów wysokości. Pochodzi z Azji – pierwotnie z terenów dzisiejszych Chin, Indii i Pakistanu – i od ponad 4000 lat jest tam uprawiana dla owoców i celów leczniczych. W Polsce? Praktycznie nikt o niej nie słyszał. Szkoda, bo to naprawdę ciekawa roślina.
Ma eliptyczne, błyszczące liście i niepozorne żółtozielone kwiaty, które jednak mocno pachną i przyciągają mnóstwo pszczół. Gałęzie bywają kolczaste – zresztą według niektórych tradycji chrześcijańskich to właśnie z ciernistych pędów głożyny wykonana była korona cierniowa. Czy prawda, trudno powiedzieć, ale ta ciekawostka jakoś przyciąga uwagę.
Mrozoodporność – co na to polska zima?
Tu zaczyna się najciekawsza część. Głożyna wytrzymuje temperatury do około –18–20°C, a starsze, dobrze zakorzenione egzemplarze niektórych odmian (jak 'Luli’) znoszą nawet –25°C. To oznacza, że w centralnej i południowej Polsce można ją uprawiać bez większych problemów. W chłodniejszych regionach, jak Podlasie czy Mazury, warto w pierwszych latach okrywać młode rośliny na zimę – po kilku sezonach zazwyczaj już nie trzeba.
Co ważne, głożyna lubi ciepłe, słoneczne stanowiska i gleby przepuszczalne. Znosi suszę – i to całkiem dobrze. Niektóre odmiany wytrzymują nawet 3–4 miesiące bez deszczu. Dla kogoś, kto ogrodniczy stres przeżywa głównie latem podczas upałów, to spora ulga.
Owoce, które zaskakują smakiem i właściwościami
Owoce głożyny – potocznie zwane chińskimi daktylami – dojrzewają późnym latem i jesienią, często już po opadnięciu liści. Są jadalne na surowo, ale w pełni smakują dopiero gdy skórka przybierze czerwono-brązowy kolor. Smak? Trochę jak jabłko, trochę jak gruszka, a po wysuszeniu przypominają daktyle – stąd nazwa.
Na rynku suszone daktyle chińskie można dziś kupić w sklepach ze zdrową żywnością, choć importowane z Chin. Ale po co kupować, skoro można wyhodować samodzielnie? Owoce zawierają:
- dużą ilość witaminy C – porównywalną do dzikiej róży
- witaminy A, B1, B6 oraz minerały: wapń, żelazo, potas, magnez, cynk
- polifenole i flawonoidy o działaniu przeciwzapalnym i antyoksydacyjnym
W tradycyjnej medycynie chińskiej owoce głożyny stosuje się od tysięcy lat przy zaburzeniach snu, problemach z wątrobą, stanach lękowych i osłabionej odporności. Badania naukowe potwierdzają część tych właściwości, choć oczywiście nie jest to cudowny lek na wszystko. Warto jednak mieć to z tyłu głowy.
Jak uprawiać głożynę w polskim ogrodzie?
Sadzenie najlepiej przeprowadzić wiosną, na stanowisku słonecznym i osłoniętym od wiatru. Głożyna radzi sobie na glebach przeciętnych, piaszczysto-gliniastych, nie lubi za to podłoży podmokłych – korzenie nie tolerują stagnującej wody. Roślina jest samopłodna, więc wystarczy jeden egzemplarz, żeby uzyskać owoce. Pierwsze pojawią się zwykle po 2–3 latach od posadzenia.
Głożyna jest odporna na choroby i szkodniki – to kolejny atut, który doceni każdy, kto zmęczył się pryskaniem jabłoni co dwa tygodnie. Formowanie drzewka jest łatwe, można je prowadzić zarówno jako krzew, jak i ładne drzewko z koroną.
- Stanowisko: pełne słońce, ciepłe i zaciszne
- Gleba: przepuszczalna, lekko zasadowa lub obojętna
- Podlewanie: umiarkowane, roślina toleruje suszę
- Pierwsze owoce: po 2–3 latach od posadzenia
Sadzonki głożyny można dziś zamówić w polskich szkółkach internetowych – ceny zaczynają się od około 30–60 zł za sztukę w zależności od wielkości i odmiany. Nie jest to majątek, a potencjalnie wieloletnie źródło zdrowych owoców prosto z własnego ogrodu.
Dlaczego wciąż tak mało popularna?
Szczerze? Trudno powiedzieć. Może dlatego, że przez lata kojarzyła się wyłącznie z kuchnią azjatycką i nikt nie myślał, że można ją u nas uprawiać. Może dlatego, że w marketach budowlanych trudno ją znaleźć – to nie jest roślina z palety „top 10 do małego ogrodu”. Ale właśnie to ją wyróżnia. Kto ją posadzi teraz, będzie miał coś, czego sąsiad nie ma. I to jest, powiem szczerze, całkiem przyjemne uczucie.


