Kasztanek jarzębolistny, czyli ksantoceras (Xanthoceras sorbifolium), to roślina prosto z północnych Chin, która od kilku sezonów coraz śmielej trafia do polskich ogrodów. I szczerze? Trudno się temu dziwić. Pięknie kwitnie, daje jadalne orzechy, jest odporny na mróz – i wciąż niewielu sąsiadów go zna. Coraz rzadziej można o nim nie słyszeć.
Czym właściwie jest ten kasztanek z Chin?
Xanthoceras sorbifolium to małe drzewko lub duży krzew, który w ojczyźnie – czyli w Chinach – dorasta spokojnie do 8 metrów. W Polsce zazwyczaj zatrzymuje się w granicach 3–5 metrów, a rośnie powoli, co dla większości ogrodów jest raczej zaletą niż wadą. Jego nazwa polska pochodzi od dwóch skojarzeń: liście przypominają jarzębinę, a owoce – kasztany. Tyle że bez tych irytujących kolców.
W maju i czerwcu krzew pokrywa się efektownymi białymi kwiatostanami. Każdy z kwiatków ma żółty środek, który po zapyleniu ciemnieje do purpury – właściwie można obserwować tę zmianę w czasie rzeczywistym, jeśli się siedzi przy kawie w ogrodzie. To jeden z tych drobiazgów, które sprawiają, że człowiek patrzy i nie może się oderwać.
W Chinach uprawiany jest na ponad 50 tysiącach hektarów. U nas – ciągle rarytasem, choć to zaczyna się zmieniać.
Dlaczego ogrodnicy coraz częściej się nim interesują?
Nie chodzi tylko o urodę. Ksantoceras to roślina, która łączy walory dekoracyjne z praktycznymi – i to na kilku poziomach jednocześnie.
Po pierwsze, jego nasiona są jadalne. Smakują gdzieś między orzechem laskowym a słonecznikiem, z delikatną nutą goryczy, która nikomu nie przeszkadza. Są bogate w zdrowe kwasy tłuszczowe i można je jeść na surowo lub przerabiać. Po drugie – i to brzmi niemal jak ciekawostka – z rośliny pozyskuje się substancje do produkcji ciekłych kryształów używanych w wyświetlaczach. Można powiedzieć, że każdy z nas ma trochę ksantocerasa na biurku. Teraz czas na ogród.
Dla ogrodników szczególnie istotne jest jednak co innego:
- Mrozoodporność – wytrzymuje temperatury nawet do -34°C przy odpowiednim stanowisku. Młode rośliny w pierwszych dwóch latach warto przykryć na zimę, potem dają sobie radę same.
- Niska wymagalność – lubi słońce i przepuszczalną glebę, nie znosi podmokłego podłoża, ale poza tym jest zaskakująco bezobsługowy.
- Odporność na choroby – w odróżnieniu od wielu drzew owocowych, rzadko sprawia problemy zdrowotne.
Czy nada się do małego ogrodu?
Tak – i to jest chyba jedna z jego największych zalet. Przy spokojnym tempie wzrostu i zwartej formie krzewu świetnie sprawdza się jako soliter, np. przy wejściu do domu albo w narożniku ogrodu. Można go też łączyć z wyższymi krzewami w rabatach, gdzie kwitnienie przyciągnie spojrzenia w maju i czerwcu.
Gdzie go znaleźć i ile kosztuje?
W tradycyjnych sklepach ogrodniczych ciągle jeszcze trudno. Ale na Allegro czy w szkółkach wysyłkowych pojawia się regularnie. Sadzonki w pojemnikach 2-litrowych kosztują zazwyczaj od 25 do 45 złotych – to całkiem rozsądna cena jak na roślinę, która będzie w ogrodzie przez dekady.
Siew z nasion jest możliwy i stosunkowo łatwy, jeśli wysiewa się je zaraz po zbiorze. Ale jeśli ktoś chce efektu szybciej – sadzonka to lepszy wybór. Na pierwsze kwitnienie poczeka się 2–3 lata. Na pierwsze owoce trochę dłużej, ale to jak z każdym drzewem – cierpliwość jest częścią ogrodniczej przyjemności.
Zastanawiam się, ile ogrodów w Polsce do tej pory go mija, nie wiedząc w ogóle, co traci. Mam wrażenie, że za kilka lat kasztanek jarzębolistny przestanie być ciekawostką, a stanie się po prostu… normalnym elementem polskiego ogrodu.


