To chińskie drzewko owocowe podbija polskie ogrody (i ma ku temu dobry powód)

Ferdynand Król
4 Min. czas czytania
To chińskie drzewko owocowe podbija polskie ogrody (i ma ku temu dobry powód)

Kasztanek jarzębolistny, czyli ksantoceras (Xanthoceras sorbifolium), to roślina prosto z północnych Chin, która od kilku sezonów coraz śmielej trafia do polskich ogrodów. I szczerze? Trudno się temu dziwić. Pięknie kwitnie, daje jadalne orzechy, jest odporny na mróz – i wciąż niewielu sąsiadów go zna. Coraz rzadziej można o nim nie słyszeć.

Czym właściwie jest ten kasztanek z Chin?

Xanthoceras sorbifolium to małe drzewko lub duży krzew, który w ojczyźnie – czyli w Chinach – dorasta spokojnie do 8 metrów. W Polsce zazwyczaj zatrzymuje się w granicach 3–5 metrów, a rośnie powoli, co dla większości ogrodów jest raczej zaletą niż wadą. Jego nazwa polska pochodzi od dwóch skojarzeń: liście przypominają jarzębinę, a owoce – kasztany. Tyle że bez tych irytujących kolców.

W maju i czerwcu krzew pokrywa się efektownymi białymi kwiatostanami. Każdy z kwiatków ma żółty środek, który po zapyleniu ciemnieje do purpury – właściwie można obserwować tę zmianę w czasie rzeczywistym, jeśli się siedzi przy kawie w ogrodzie. To jeden z tych drobiazgów, które sprawiają, że człowiek patrzy i nie może się oderwać.

W Chinach uprawiany jest na ponad 50 tysiącach hektarów. U nas – ciągle rarytasem, choć to zaczyna się zmieniać.

Dlaczego ogrodnicy coraz częściej się nim interesują?

Nie chodzi tylko o urodę. Ksantoceras to roślina, która łączy walory dekoracyjne z praktycznymi – i to na kilku poziomach jednocześnie.

Po pierwsze, jego nasiona są jadalne. Smakują gdzieś między orzechem laskowym a słonecznikiem, z delikatną nutą goryczy, która nikomu nie przeszkadza. Są bogate w zdrowe kwasy tłuszczowe i można je jeść na surowo lub przerabiać. Po drugie – i to brzmi niemal jak ciekawostka – z rośliny pozyskuje się substancje do produkcji ciekłych kryształów używanych w wyświetlaczach. Można powiedzieć, że każdy z nas ma trochę ksantocerasa na biurku. Teraz czas na ogród.

Dla ogrodników szczególnie istotne jest jednak co innego:

  • Mrozoodporność – wytrzymuje temperatury nawet do -34°C przy odpowiednim stanowisku. Młode rośliny w pierwszych dwóch latach warto przykryć na zimę, potem dają sobie radę same.
  • Niska wymagalność – lubi słońce i przepuszczalną glebę, nie znosi podmokłego podłoża, ale poza tym jest zaskakująco bezobsługowy.
  • Odporność na choroby – w odróżnieniu od wielu drzew owocowych, rzadko sprawia problemy zdrowotne.

Czy nada się do małego ogrodu?

Tak – i to jest chyba jedna z jego największych zalet. Przy spokojnym tempie wzrostu i zwartej formie krzewu świetnie sprawdza się jako soliter, np. przy wejściu do domu albo w narożniku ogrodu. Można go też łączyć z wyższymi krzewami w rabatach, gdzie kwitnienie przyciągnie spojrzenia w maju i czerwcu.

Gdzie go znaleźć i ile kosztuje?

W tradycyjnych sklepach ogrodniczych ciągle jeszcze trudno. Ale na Allegro czy w szkółkach wysyłkowych pojawia się regularnie. Sadzonki w pojemnikach 2-litrowych kosztują zazwyczaj od 25 do 45 złotych – to całkiem rozsądna cena jak na roślinę, która będzie w ogrodzie przez dekady.

Siew z nasion jest możliwy i stosunkowo łatwy, jeśli wysiewa się je zaraz po zbiorze. Ale jeśli ktoś chce efektu szybciej – sadzonka to lepszy wybór. Na pierwsze kwitnienie poczeka się 2–3 lata. Na pierwsze owoce trochę dłużej, ale to jak z każdym drzewem – cierpliwość jest częścią ogrodniczej przyjemności.

Zastanawiam się, ile ogrodów w Polsce do tej pory go mija, nie wiedząc w ogóle, co traci. Mam wrażenie, że za kilka lat kasztanek jarzębolistny przestanie być ciekawostką, a stanie się po prostu… normalnym elementem polskiego ogrodu.

Najnowsze wiadomości

Share This Article
Follow:
Ferdynand Król jest niezależnym autorem specjalizującym się w tematyce związanej z domem i mieszkaniem. Publikuje treści informacyjne, które mają pomóc osobom prywatnym w codziennym utrzymaniu, organizacji i ulepszaniu ich mieszkań. Jego artykuły charakteryzują się przejrzystością, użytecznością i doświadczeniem użytkownika.
Brak komentarzy