Ten gest z gąbką do naczyń jest naprawdę prosty i robi całą różnicę

Jak często wymieniacie gąbkę do naczyń? Bądźmy szczerzy. Większość z nas trzyma ją znacznie dłużej niż powinna, czasem aż do momentu, gdy zaczyna wydzielać jakiś trudny do zidentyfikowania zapach. A jednak istnieje bardzo prosta sztuczka — naprawdę prosta — która pozwala dać jej drugie życie bez narażania naczyń ani zdrowia.

Gąbka do naczyń : siedlisko bakterii, które bagatelizujemy

Mikrobiolodzy są w tej kwestii dość jednoznaczni : gąbkę należy wymieniać co tydzień. Tydzień. Nie miesiąc, nie „kiedy zacznie się strzępić”. Siedem dni.

Dlaczego ? Bo resztki jedzenia gromadzą się w jej włóknach przy każdym użyciu, tworząc wilgotne i ciepłe środowisko — dokładnie to, co uwielbiają bakterie. Nawet jeśli dokładnie ją płuczemy po każdym użyciu, zarazki i drobnoustroje namnażają się w niej w tempie, które sprawiłoby, że szuflada na warzywa wyglądałaby przy niej jak blok operacyjny.

A najgorsze jest to, że przez długi czas wierzyliśmy, że podgrzanie jej w mikrofalówce albo zagotowanie rozwiązuje problem. Badania wykazały, że metody te rzeczywiście zmniejszają liczbę bakterii o około 60 % na początku… ale gąbki regularnie czyszczone w ten sposób ostatecznie zawierają tyle samo bakterii co te, których w ogóle nie czyścimy. Logiczne, gdy się nad tym zastanowić : eliminujemy najbardziej podatne bakterie, a te bardziej odporne spokojnie zajmują ich miejsce.

To, co wszyscy robimy (a czego nie powinniśmy)

Szczerze mówiąc, myślę, że niemal wszyscy używają gąbek znacznie dłużej niż miesiąc. Zalecany tygodniowy rytm dotyczy przede wszystkim tych, którzy zmywają codziennie. Jeśli zmywacie rzadziej, możecie wytrzymać nieco dłużej — ale raz w miesiącu to absolutne minimum. Wydaje się krótko, a jednak.

Prosty gest, który zmienia wszystko : odcinamy narożnik

Oto ta sztuczka. Gdy wasza gąbka zaczyna dawać oznaki zmęczenia — trochę śmierdzi, traci kształt, nie nadaje się już do szorowania blatów — odetnijcie narożnik gąbki. Dobrze widoczny trójkąt, którego nie można przeoczyć.

Ten odcięty narożnik służy jako sygnał wizualny : ta gąbka nie jest już przeznaczona do naczyń. Ma nowe zadanie.

Drugie życie — konkretne i przydatne

Ta „emerytowana” gąbka może jeszcze oddać wiele usług :

  • Szorowanie podeszew butów albo opon rowerowych pokrytych błotem
  • Czyszczenie fug kafelkowych, narożników łazienki i trudno dostępnych zakamarków
  • Mycie podstawek pod doniczki
  • Usuwanie uporczywych plam na podłodze w garażu lub piwnicy

Chodzi o to, żeby trzymać te dwie gąbki wyraźnie oddzielone. Nowe z jednej strony, „emerytka” z drugiej — najlepiej w innym miejscu niż zlew. Bo gąbka, która szkorowała zabłocone buty do biegania, nie powinna nazajutrz rano trafić do mycia talerzy — nawet przez pomyłkę.

Szczegół, o którym często zapominamy : wpływ na środowisko

Zwykłe gąbki są wykonane z poliuretanu, pochodnej ropy naftowej. Nie ulegają biodegradacji. Co gorsza : podczas rozkładu mogą uwalniać mikroplastiki do ścieków. Ich produkcja ma niemały ślad węglowy.

To dodatkowy powód, żeby używać ich do końca przed wyrzuceniem — i nie wymieniać ich na prawo i lewo. Gest z odciętym narożnikiem pozwala właśnie na to : gąbka pracuje aż do całkowitego zużycia, nie kompromitując przy tym higieny kuchni.

Istnieją bardziej trwałe alternatywy — gąbki z naturalnej celulozy, ściereczki z tkaniny, szczotki do naczyń z wymienną główką. Każda ma swoje ograniczenia, ale warto się nad nimi zastanowić, jeśli chcecie ograniczyć zużycie plastiku.

Jak to wygląda w praktyce ?

Konkretnie : gdy kupujecie nową gąbkę, starą umieśćcie w małym koszyczku pod zlewem albo przy stojaku na buty. Od razu odetnijcie narożnik, żeby nigdy ich nie pomylić. Używajcie jej do brudnych robót. Gdy jest naprawdę nie do użytku — wyrzućcie.

  • Nowa gąbka : naczynia, blaty, powierzchnie mające kontakt z żywnością
  • Gąbka z odciętym narożnikiem : wszystko inne (podłogi, buty, na zewnątrz, majsterkowanie)

Wprowadzenie tego nawyku zajmuje pięć sekund. Pozwala uniknąć zarówno marnotrawstwa, jak i ryzyka skażenia krzyżowego. Na papierze nic rewolucyjnego — ale w praktyce to właśnie taki mały odruch, który przyjmujemy raz i już go nie porzucamy.

Dodaj komentarz