Marzec to dla wielu ogrodników czas ekscytacji i… pochopnych decyzji. Sadzonki pomidorów lądują w ziemi bez odpowiedniego przygotowania podłoża i po kilku tygodniach pojawia się rozczarowanie. A wystarczy zmienić kilka nawyków, żeby efekty były zupełnie inne.
Gleba w marcu: co naprawdę w niej siedzi
Większość osób zakłada, że wystarczy kupić ziemię w sklepie ogrodniczym, wsypać do doniczki albo do grządki i gotowe. Tymczasem pomidory są wyjątkowo wymagające jeśli chodzi o strukturę gleby. Potrzebują podłoża, które jednocześnie dobrze trzyma wilgoć i sprawnie odprowadza nadmiar wody. Takie połączenie nie jest oczywiste.
Warto wiedzieć, że gleba ogrodowa pobrana wprost z działki w marcu bywa zbita i zimna. Temperatura poniżej 10 stopni Celsjusza spowalnia pobieranie składników odżywczych przez korzenie. Zatem jeśli sadzimy za wcześnie, roślina stoi w miejscu, a my myślimy, że coś z nią nie tak.
Polscy ogrodnicy z doświadczeniem często mówią, że najlepszym sprawdzianem jest po prostu wsadzenie palca w ziemię. Jeśli jest nieprzyjemnie zimna, pomidory poczekają.
Jak naprawdę przygotować podłoże przed sadzeniem
Skład mieszanki ma znaczenie
Dobrze sprawdza się mieszanka trzech składników: ziemia ogrodowa, kompost i piasek lub perlit. W proporcji mniej więcej 2:1:1. Kompost poprawia strukturę i dostarcza mikroelementów, piasek zapobiega zbrylaniu się podłoża. To nie jest żadna magia, po prostu sprawdzone proporcje.
- Unikaj torfowych substratów bez dodatków, bo po przesuszeniu tworzą skorupę, przez którą woda spływa po bokach zamiast wchłaniać się w głąb
- Sprawdź pH gleby, pomidory lubią wartości między 6,0 a 6,8, zakwaszenie można korygować wapnem ogrodniczym
- Jeśli gleba jest bardzo ciężka i gliniasta, warto dodać wermikulit, dostępny w większości polskich sklepów ogrodniczych w cenie około 15 do 30 zł za worek
Nawożenie: mniej znaczy więcej
Tu wielu popełnia błąd. Przed sadzeniem dokłada dużo nawozów azotowych, bo „chcą żeby rośliny szybko rosły”. Efekt? Bujne liście, mało owoców. Azot sprzyja wegetacji, ale na etapie sadzenia ważniejszy jest fosfor, który wspiera rozwój korzeni. Dobry nawóz startowy to taki z wyższą zawartością fosforu (P) niż azotu (N).
Marzec to czas na rozsadę, nie na grządkę
W Polsce marzec oznacza zazwyczaj, że pomidory powinny dopiero kiełkować w domu, na parapecie lub pod lampą wzrostową. Sadzenie ich na zewnątrz w marcu to ryzyko, które rzadko się opłaca. Przymrozki mogą pojawić się nawet w połowie maja w wielu regionach kraju, a młode pomidory są na nie bardzo wrażliwe.
Ciekawa praktyka stosowana przez ogrodników z Małopolski polega na tym, że sieją nasiona w drugiej połowie marca do małych doniczek z podłożem przygotowanym jak wyżej, a później w maju przesadzają na zewnątrz z „bryłą korzeniową” zamiast gołego korzenia. Takie rośliny dużo szybciej się regenerują po przesadzeniu.
Może się zdarzyć, że po przesadzeniu pomidor przez kilka dni „stoi w miejscu” albo nawet lekko więdnie. To normalne. Korzenie adaptują się do nowego środowiska i po kilku dniach roślina powinna ruszyć. Niecierpliwe podlewanie w nadmiarze to w tym momencie najgorsze, co można zrobić.


