Podróżnik w czasie z 2858 roku na TikToku: pięć przepowiedni, które zelektryzowały internet

Na TikToku pojawił się użytkownik, który twierdzi, że pochodzi z roku 2858. Brzmi jak scenariusz taniego filmu sci-fi? Może. Ale jego filmy obejrzało już tysiące ludzi, a lista przepowiedni na 2023 rok rozgrzała internet do czerwoności. Co dokładnie zapowiedział i dlaczego tak wiele osób mu uwierzyło?

Kim jest tajemniczy podróżnik z przyszłości?

Konto darknesstimetraveler na TikToku zgromadziło blisko 16 000 obserwujących w krótkim czasie. Jego właściciel utrzymuje, że pochodzi z 2858 roku i wrócił w czasie, żeby ostrzec ludzkość — albo przynajmniej ją przygotować na to, co nadchodzi. Czy to performance? Trolling na najwyższym poziomie? Może. Ale coś w tym sposobie narracji sprawia, że trudno przejść obojętnie.

Przyznam szczerze — kiedy po raz pierwszy natknęłam się na tego typu konta, odruchowo przewijam dalej. Ale ten konkretny przypadek zatrzymał mnie na dłużej. Nie dlatego, że wierzę w podróże w czasie. Raczej dlatego, że sposób, w jaki te „przepowiednie” są sformułowane, działa na wyobraźnię. Konkretne daty, konkretne wydarzenia. To nie jest ogólnikowe „coś się zmieni”. To harmonogram.

Pięć dat, które miały zmienić wszystko

Użytkownik podał pięć dokładnych terminów na 2023 rok. Każda data miała przynieść odkrycie zmieniające nasze rozumienie rzeczywistości:

  • 28 lutego — wszyscy ludzie na Ziemi mieli mieć ten sam sen: kosmici lądują i przejmują kontrolę nad planetą.
  • 2 kwietnia — odkrycie nowego pierwiastka, który zastąpi wodę i wydłuży ludzkie życie o 50 lat.
  • 4 maja — znalezienie ludzkich kości na Marsie, które miałyby dowodzić, że Homo sapiens pochodzi właśnie stamtąd.
  • Czerwiec — odkrycie czterech żywych megalodонów w Rowie Mariańskim — najgłębszym miejscu na Ziemi, sięgającym niemal 11 kilometrów.
  • 16 października — znalezienie przez grupę naukowców starożytnych ruin i kamienia umożliwiającego natychmiastowe podróże międzyplanetarne.

No dobra, megalodony w Rowie Mariańskim. To jest poziom kreatywności, który zasługuje na osobny akapit.

Rów Mariański i prehistoryczne rekiny — serio?

Rów Mariański to miejsce, które samo w sobie brzmi jak science fiction. Leży na północnym zachodzie Oceanu Spokojnego, niedaleko Wysp Mariańskich, i jest najgłębszą poznaną strukturą na skorupie ziemskiej. Woda tam naciska z siłą, która zmiażdżyłaby większość znanych nam urządzeń. Eksplorujemy go nadal w minimalnym stopniu — szacuje się, że 95% oceanów pozostaje wciąż niezbadanych.

I właśnie to sprawia, że pomysł z megalodонami nie jest tak łatwo obalić w rozmowie przy kawie. Ktoś zawsze powie: „no ale skąd wiesz, że ich tam nie ma?”. Megalodon to jeden z największych drapieżników, jakie kiedykolwiek żyły na Ziemi — szacuje się, że mógł mierzyć nawet 18–20 metrów długości. Wyginął kilka milionów lat temu. Przynajmniej oficjalnie.

Dlaczego takie teorie chwytają za wyobraźnię?

To nie jest kwestia naiwności. Ludzie od zawsze fascynowali się tym, czego nie widzą i nie rozumieją. Podróże w czasie, życie pozaziemskie, starożytne cywilizacje — to tematy, które nigdy nie tracą na popularności. TikTok tylko przyspieszył ich obieg. Film trwający 30 sekund z tajemniczym głosem i dramatyczną muzyką robi więcej niż niejedna reportaż naukowy.

Poza tym — i tu jest chyba sedno — te przepowiednie są weryfikowalne. Data przychodzi, mija i wiemy, czy coś się wydarzyło. To tworzy rodzaj serialu rzeczywistości, w który wciąga się nieoczekiwanie dużo osób. „Poczekamy, zobaczymy” — i właśnie na to liczą twórcy tego typu treści.

Co z tego wynika dla nas?

Żadna z tych przepowiedni się nie spełniła. Ani wspólny sen o kosmitach, ani nowy pierwiastek wydłużający życie, ani kości na Marsie. Rów Mariański nie ujawnił megalodонów, a kamień do podróży międzyplanetarnych pozostaje w sferze fikcji. Ale to chyba nie o to chodzi.

Fenomen darknesstimetraveler pokazuje coś innego: że w świecie, gdzie co tydzień pojawia się nowy skandal i nowa katastrofa, ludzie szukają narracji. Nawet absurdalnej. Może zwłaszcza absurdalnej — bo ona przynajmniej obiecuje, że coś wielkiego jest tuż za rogiem. Że historia jeszcze się nie skończyła. Że 2023 rok mógłby być przełomem.

Trochę to rozumiem, szczerze mówiąc.

Dodaj komentarz