Ogród plebański: jak go urządzić i jakie rośliny posadzić, żeby miał duszę

Ogród plebański to jeden z tych stylów ogrodowych, które trudno zdefiniować jednym zdaniem — i właśnie to jest w nim najpiękniejsze. To nie jest ogród zaprojektowany przez architekta, z linijką w ręku i katalogiem z modnych roślin. To raczej żywe miejsce, które rośnie razem z tobą, przez lata. Warzywa obok piwonii, tymianek tuż przy różach, a gdzieś w tle stary drewniany ławek, który „jakoś tu pasuje”.

Skąd pochodzi ogród plebański?

Historia sięga średniowiecza. Mnisi w klasztorach uprawiali swoje ogrody z bardzo konkretnych powodów: żywność, leki, kwiaty do kościoła. Żadnych ekstrawagancji, zero luksusu. Ale z biegiem czasu ta idea przedostała się do probostw, a stamtąd do ogródków wiejskich babć — i tak styl ogrodów plebańskich stał się częścią francuskiej tożsamości kulturowej. Chociaż trzeba przyznać, polska wieś ma coś bardzo podobnego, nawet jeśli nie używamy tej nazwy.

Co ciekawe, w łacińskiej botanice pełno jest religijnych odniesień: lilia Madonny, око Бога, serce Marii, rękawica Naszej Pani (naparstnica)… Wynika to z prostego faktu — przez wieki to właśnie duchowni byli najlepiej wykształconymi botanikami. Może i my powinniśmy docenić to trochę bardziej niż robimy to zazwyczaj.

Prostota, która nie jest przypadkowa

Ogród plebański wydaje się chaotyczny — i właśnie o to chodzi. Ale za tym pozornym nieładem kryje się logika. Rośliny wymagające częstego podlewania rosną blisko studni lub ujęcia wody. Drzewa owocowe stoją w tle, żeby nie zasłaniać słońca kwiatom. Ławeczka jest tam, gdzie wieje przyjemny wiaterek. Nic na pokaz, wszystko z sensem.

Jakie rośliny wybrać do ogrodu plebańskiego?

Tutaj nie ma jednej odpowiedzi. Ale jest kilka zasad. Po pierwsze: rośliny wieloletnie, które same się rozsiewają i wracają co roku. Po drugie: odmiany historyczne, tzw. stare odmiany, które zniknęły z nowoczesnych ogrodów. I po trzecie — mieszanka użyteczności z urodą.

Zioła i rośliny lecznicze

To serce każdego ogrodu plebańskiego. W klasztornych ogrodach zielarskich rósł tak zwany „ogród prostych roślin”, czyli roślin leczniczych, które znali mnisi. Dziś możemy to odtworzyć u siebie — niekoniecznie żeby leczyć, ale żeby mieć pod ręką coś świeżego do herbaty albo do kuchni.

Rośliny, które po prostu nie mogą tu zabraknąć:

  • Szałwia lekarska — odporna, pachnąca, pięknie kwitnie na fioletowo
  • Tymianek zwyczajny — rośnie prawie bez opieki, idealny do gotowania
  • Mięta — uwaga, rozrasta się agresywnie, lepiej posadzić ją w doniczce zakopane w ziemi
  • Melisa lekarska — delikatny cytrynowy zapach, świetna na stres
  • Hyzop lekarski — mniej znany, ale tradycyjnie obecny w ogrodach klasztornych
  • Nagietek lekarski — między rzędami warzyw, bo odpędza szkodniki

Millepertuis, czyli dziurawiec zwyczajny, ma intrygującą historię — przez wieki nazywano go „zielem świętego Jana”, a dziś wiemy, że działa jak naturalny antydepresant. W ogrodzie wygląda niepozornie, ale jakoś tam zawsze był i być powinien.

Kwiaty, które tu „należą”

Ogród plebański bez kwiatów to nie ogród. Ale nie chodzi o tulipany z supermarketu ani o begonie w doniczce przy ganku. Chodzi o piwoniki, które kwitną przez tydzień w roku tak intensywnie, że trudno oderwać wzrok. Albo o malwy rosnące same pod ścianą, w miejscu, w które ich nikt nie sadził. O lwie paszcze i nagietki, które rosną rok po roku bez żadnej pomocy z twojej strony.

Warto też pomyśleć o:

  • Różach starych odmian — nie tych sztywnych, ogrodowych hybrydach, ale dzikich, pachnących, które dają owocki (szypszyny) bogate w witaminę C
  • Nasturcjach — jadalne, kolorowe, rozsiewają się same
  • Niezapominajkach — klasyka, niezniszczalna
  • Dalii — można je posadzić między warzywa, kontrast jest fantastyczny

Jak zorganizować przestrzeń ogrodu plebańskiego?

Klasyczna struktura opiera się na podziale na kwadraty lub prostokąty, oddzielone wąskimi ścieżkami. W centrum — studnia, fontanna albo chociaż mała miseczka z wodą dla ptaków. Rośliny rosną w grządkach obrobionych bukszpanem albo tymiankiem jako obramowaniem. To jednak nie jest sztywna reguła.

Jeżeli nie masz miejsca na wielki układ geometryczny, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zacząć od jednego kąta w ogrodzie. Ogrodzone żywopłotem, z kilkoma grządkami, ławeczką i garścią ziół. Ogród plebański rośnie latami — nie musisz robić wszystkiego od razu. Sam styl wymaga czasu i cierpliwości, trochę jak stary ser dojrzewający w piwnicy.

Materiały i detale, które robią różnicę

Plastik jest tu zakazany. Serio. Zamiast tego: stare deski, cegły z rozbiórki, kamienne obrzeża, żwirowe ścieżki. Meble ogrodowe z litego drewna albo nawet pniaki jako siedziska. Stare gliniane doniczki, pordzewiała konewka, drewniane skrzynki na narzędzia.

Jeśli masz możliwość, postaw na kompostownik, beczkę na deszczówkę i małą skrzynkę na narzędzia. To nie są dodatki — to właśnie rdzeń funkcjonalności tego ogrodu. Bo ogród plebański ma przede wszystkim działać, a dopiero potem wyglądać.

Czy taki ogród jest trudny w utrzymaniu?

Szczerze? Mniej niż się wydaje. Większość roślin w ogrodzie plebańskim to gatunki odporne, które doskonale radzą sobie same. Coroczne sianie, podlewanie od czasu do czasu, zbieranie plonów — i to w zasadzie tyle. Oczywiście wiosną trzeba trochę podziałać, przyciąć, poprzestawiać. Ale nie ma tu mowy o intensywnej pielęgnacji ani drogich nawozach.

Właśnie dlatego ten styl ogrodu przeżywa teraz renesans. Ludzie są zmęczeni perfekcją. Chcą ogrodu, który „działa” — w którym pszczoły brzęczą latem, w którym można urwać garść mięty do herbaty, a w nocy pachnie szałwią. Czegoś autentycznego, co ma historię i zapach.

Dodaj komentarz