Masz piec na pellet i co roku łapiesz się na tym samym: czekasz do jesieni, zamawiasz w ostatniej chwili, płacisz dużo więcej niż sąsiad, który zamówił latem. To nie przypadek. Jest konkretny moment w roku, kiedy ceny granulatu drzewnego lecą w dół — i większość ludzi go zwyczajnie przegapia.
Zima = drogie pelety. To prosta matematyka
Między listopadem a marcem dzieje się coś przewidywalnego jak wschód słońca: wszyscy nagle chcą pelletu w tym samym czasie. Dostawcy są przeciążeni, magazyny się kurczą, a ceny rosną. W szczytowym momencie kryzysu energetycznego w 2022 roku tona kosztowała nawet 600 euro — dwa razy więcej niż rok wcześniej. Może nie wrócimy do tamtej sytuacji, ale mechanizm działa tak samo: duże zapotrzebowanie = wyższe ceny.
I tu pojawia się pytanie, które naprawdę warto sobie zadać: po co kupować zimą, skoro pellet można zmagazynować?
Najlepsza pora zakupu pelletu to… wiosna
Kwiecień, maj, czerwiec — to jest to okienko, które powinno cię interesować. Wiosną ceny pelletu są nawet o 15% niższe niż zimą, co przy 2–3 tonach potrzebnych na sezon robi całkiem konkretną różnicę w portfelu. Dostawcy kończą sezon z zapasami, chcą je spieniężyć, a konkurencja między nimi robi swoje.
Osobiście rozmawiałem z kilkoma znajomymi, którzy przeszli na ten system dwa lata temu. Jeden z nich kupił 2,5 tony w maju — zapłacił mniej i miał spokój głowy przez cały grudzień, kiedy inni dzwonili po dostawcach bez skutku. Drobna zmiana przyzwyczajeń, a efekt całkiem namacalny.
Warto też wspomnieć, że wiosną i latem czas dostaw jest krótszy. Dostawcy mają mniej zamówień, więc sprawniej obsługują klientów — żadnego czekania dwa tygodnie na ciężarówkę.
Czy pellet da się przechować przez kilka miesięcy?
Tak, i to bez większego wysiłku. W przeciwieństwie do drewna opałowego, granulat nie wymaga długiego sezonowania. Wystarczy suche, przewiewne miejsce — garaż, piwnica, wiata. Kluczowa zasada to ochrona przed wilgocią, bo zawilgocony pellet traci swoje właściwości i może zapchać piec. Dlatego pelety w workach najlepiej trzymać na paletach, a pellet luzem — w sile lub szczelnym pojemniku.
Kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę przy przechowywaniu:
- suche, osłonięte od deszczu miejsce z minimalną wentylacją
- worki lub silo z dala od ścian, na podłożu odpornym na wilgoć (nie ziemia, nie piasek)
- pellet luzem wymaga silosu — tekstylnego, stalowego lub betonowego
Jak wybrać dobry pellet, żeby nie żałować
Cena zakupu to jedno, ale jakość granulatu wpływa na to, ile faktycznie zapłacisz za ogrzewanie. Pellet niskiej jakości wytwarza więcej popiołu, gorzej grzeje i szybciej niszczy piec — a czyszczenie co tydzień to żaden komfort.
Certyfikaty ENplus A1 i DINplus to podstawowe wyznaczniki jakości. Dobry pellet powinien mieć zawartość popiołu poniżej 0,5%, wilgotność poniżej 8% i wartość opałową powyżej 4,8 kWh/kg. Brzmi technicznie, ale wystarczy sprawdzić opakowanie — te dane muszą tam być.
Jedna uwaga z praktyki: najtańszy pellet w ofercie promocyjnej nie zawsze jest najlepszym wyborem. Różnica w cenie między granulatem przeciętnym a certyfikowanym bywa niewielka, a oszczędność na czyszczeniu pieca i niższym zużyciu paliwa to już zupełnie inna skala.
Zakup grupowy — opcja warta rozważenia
W niektórych regionach działają grupy zakupowe, które zbierają zamówienia od kilkudziesięciu lub nawet kilkuset gospodarstw i negocjują cenę zbiorową. Efekty mogą być całkiem niezłe — zniżki rzędu 20% w porównaniu do ceny rynkowej nie są rzadkością. Jeśli w twojej okolicy działa takie stowarzyszenie, warto zapytać.
Co z tymi, którzy nie mają miejsca na zapas?
Nie wszyscy mają garaż albo przestronną piwnicę. To zrozumiałe. W takim przypadku wyjściem jest kupowanie pelletu w mniejszych ilościach przez cały rok — na przykład kilka worków regularnie przy każdych zakupach. Nie jest to najtańsza metoda, ale pozwala kontrolować budżet i korzystać z promocji, które pojawiają się w marketach budowlanych czy hipermarketach.
Inna opcja to abonament u dostawcy — stała miesięczna kwota, a pellet dostarczany według harmonogramu. Cena nie zawsze jest tak niska jak przy zakupie wiosennym luzem, ale za to przewidywalność budżetu bywa cenniejsza niż każda oszczędność.
Tak czy inaczej, jeden wniosek pozostaje niezmienny: kupowanie pelletu zimą, pod presją zimna, to najdroższy scenariusz z możliwych. Kto choć raz zmieni przyzwyczajenie i zamówi zapas wiosną — rzadko wraca do starych nawyków.