Masz w kuchni piekarnik z dużą szufladą na dole? Pewnie wrzucasz tam blachy, rękawice kuchenne albo formy do zapiekania. Logiczne, wygodne, praktyczne. Ale na niektórych modelach ta szuflada robi coś zupełnie innego — i to coś, co zmienia sposób gotowania.
Ta szuflada, którą wszyscy ignorują
Szczerze mówiąc, przez lata sam traktowałem ją jak zwykły schowek. Wsunąłem tam garnek, który nie mieścił się w szafce, i zapomniałem o sprawie. Bo w kuchni miejsca zawsze brakuje, prawda? A ta szuflada wydaje się stworzona właśnie po to, żeby chować wszystko, co nie pasuje nigdzie indziej.
Tymczasem w wielu piekarnikach — tych wolnostojących, klasycznych — ta szuflada to coś zupełnie innego. To podgrzewacz do potraw. Prawdziwy, działający, wbudowany w sprzęt, który stoi u ciebie w kuchni od lat.
Nie ma w tym żadnej magii. Ciepło wytwarzane przez piekarnik podczas gotowania unosi się ku górze, ale część z niego trafia właśnie tam — do tej dolnej komory. Temperatura jest niższa niż w samym piekarniku, co sprawia, że potrawa nie kontynuuje gotowania, ale pozostaje ciepła przez długi czas.
Jak to działa w praktyce?
Wyobraź sobie: upiekłeś ziemniaki, ale reszta obiadu jeszcze nie gotowa. Albo masz gości i nie wszyscy siadają do stołu w tym samym momencie. Normalnie zostawiasz danie w piekarniku na niskiej temperaturze — i modlisz się, żeby się nie przesuszyło. Albo przykrywasz folią i liczyłeś na cud.
Z szufladą podgrzewającą sprawa wygląda inaczej. Wyjmujesz gotowe danie z piekarnika i wkładasz je do szuflady. Tyle. Potrawa zostaje utrzymana w cieple bez dalszej obróbki termicznej. Smak zostaje, tekstura zostaje, soki w środku mięsa też.
To szczególnie przydatne przy:
- pieczonych mięsach, które czekają na resztę dań,
- zupach i sosach podawanych w naczyniach żaroodpornych,
- bułkach lub pieczywie, które mają pozostać chrupiące,
- obiadach przygotowanych z wyprzedzeniem przed przyjściem gości.
Skąd wiedzieć, czy twój piekarnik ma tę funkcję?
Tu jest mały haczyk. Nie każda szuflada pod piekarnikiem to podgrzewacz. Wiele modeli — zwłaszcza piekarniki do zabudowy i piekarniki parowe — ma tam zwykły schowek. Ot, komora bez żadnej funkcji termicznej.
Najprostszy sposób, żeby to sprawdzić? Kolor. Jeśli szuflada jest w tej samej kolorystyce co obudowa piekarnika, wygląda jak jej integralna część — to dobry znak, że chodzi o podgrzewacz. Zwykłe szuflady do przechowywania często wyglądają inaczej, są wykonane z tańszych materiałów albo mają inne wykończenie.
Można też po prostu zajrzeć do instrukcji obsługi. Brzmi banalnie, ale te kilkanaście minut lektury potrafi zaskoczyć.
Kilka rzeczy, których lepiej nie robić
Podgrzewacz to nie piekarnik. Kilka zasad, żeby uniknąć rozczarowania:
- Nie wkładaj tam surowych produktów — szuflada grzeje, ale nie gotuje,
- Unikaj plastikowych naczyń, nawet tych „żaroodpornych”,
- Nie zostawiaj jedzenia na kilka godzin — podgrzewacz utrzymuje temperaturę, ale bakterie nie śpią.
No i jeszcze jedno — nie pomyl podgrzewacza ze zwykłą szufladą. Jeśli włożysz tam rękawice kuchenne i włączysz piekarnik… efekty mogą być nieprzyjemne. Znam kogoś, kto tak zrobił. Nie będę mówił kto.
Ekonomia, o której się nie mówi
Jest jeszcze jeden aspekt, o którym rzadko się wspomina. Używanie szuflady podgrzewającej zamiast trzymania dania w piekarniku na niskiej temperaturze to realna oszczędność energii. Piekarnik zużywa prąd przez cały czas działania — szuflada korzysta z ciepła już wytworzonego, bez dodatkowego poboru mocy.
Przy obecnych cenach energii w Polsce — gdzie rachunki za prąd potrafią zaskoczyć — to nie jest bez znaczenia. Małe nawyki, które regularnie powtarzamy, zbierają się w coś konkretnego na koniec miesiąca.
Więc następnym razem, zanim zaczniesz szukać miejsca na blachę do muffinek — sprawdź, co właściwie masz pod piekarnikiem. Może masz tam coś znacznie bardziej przydatnego, niż ci się wydawało.